Kontrola rodzicielska – czy spełni swe zadanie?

Kontrola rodzicielska – czy spełni swe zadanie?

 

 

- Dziś możesz się z nami napić. Nie co dzień babcia ma „setkę” – rzekła mama do prawie dorosłego syna.

 

W innym domu nalano nastoletniej córce lampkę wina.

Po co dziecko ma próbować alkoholu u koleżanki, kiedy może pod kontrolą rodziców….?

 

W pewnej rodzinie wlano dziecku do szklanki piwa.

Na dnie, żeby się ktoś nie czepiał.

Może setkę…

Będzie lepiej spało. To dziecko. Bo chmiel usypia.

 

Czy „kontrola” z przykładów nie jest złudna?

Czy nie daje rodzicom fałszywego poczucia bezpieczeństwa podczas, gdy rzeczywistość wykreuje inny obraz, niż ich wyobrażenia na temat przyszłości rodziny i wpływu na losy dzieci?

A może ja się mylę. Może dzieci będą pić alkohol TYLKO w domu i tylko wtedy, gdy rodzice pozwolą?

Co o tym myślicie?

 

wino

 

 

45 komentarzy

  1. ~Krystyna · 31 marca 2017 Odpowiedz

    Jakoś na szczęście nigdy nie miałam z tym problemu i nadal nie mam.
    To chyb a jest kwestia domu i rodziców.
    Jaki klimat w domu tak i później dziecko pije albo nie pije.

    • ~ariadna · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

      W dużej mierze zależy to także od tego, czy mamy gen uzależnień.
      W jednej rodzinie potrafią być uzależnieni i tacy, którzy nie wpadną w żaden nałóg. Myślę np. o rodzeństwie….
      Jednak chodziło mi o coś innego:
      dawać dziecku alkohol, czy nie?

      Pozdrowienia Krysiu :)

  2. ~jotka · 31 marca 2017 Odpowiedz

    Jak świat światem młodzi próbowali różnych rzeczy, ale też jestem zdania, że dobry przykład z domu wiele daje, choć bywa i tak, że gdy rodzice piją i palą, to dziecko wręcz przeciwnie… nie ma na to reguły, ale faktycznie kontrola rodzicielska bywa złudna. Warto zainteresować się czy dzieci mają pieniądze i na co je wydają na przykład…

    • ~ariadna · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

      …a dziecko może skłamać, że wydaje na drożdżówkę, a tak naprawdę na papierosy. I jak udowodnić, że kłamie…
      Dawałabyś dzieciom/wnukom alkohol?
      Dlaczego?

      Pięknej soboty Asiu :)

      • ~jotka · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

        U siebie tez pisałam o tym, że to najczęściej w domu rodzinnym dzieci próbują po raz pierwszy i złe wynoszą wzorce.
        Kontrolować wszystko jest trudno, ale można wyczuć alkohol i tytoń, gdy samemu się nie pije i nie pali…
        Kultury picia można nauczyć, poza tym uroczystości rodzinne z udziałem dzieci powinny odbywać się bez alkoholu. Oj, temat rzeka…

        • ~ariadna · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

          W rodzinach, w których dziecku nalewa się lampkę wina, panują kumpelskie stosunki. Może dlatego…
          Rodzicom wydaje się, że skoro dziecko może napić się w domu, poza nim pić nie będzie.

          Serdeczności w ten piękny dzień, Asiu :)

  3. ~Frau Be · 31 marca 2017 Odpowiedz

    Oczywiście, że bzdurna to postawa. Przed niczym nie chroni, a daje zielone światło. Wychowanie wynosi się z domu i może nie rzutuje ono na 100% osobowości człowieka, ale od niego zależy najwięcej – i od osobistego przykładu.

  4. ~Teresa · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Według mnie taka postawa rodziców jest po prostu głupia. Szkoda nawet się zagłębiać.
    Pozdrawiam Ariadno. :) .

  5. ~Kornelia Pikulik-Czyż · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Faktycznie trudna sprawa. Cóż, mi pierwsze drinka zrobili rodzice. Czy to dobrze? Trudno powiedzieć i przewidzieć konsekwencje takich decyzji. W końcu z rodzin alkoholowych wyrastają alkoholicy i abstynenci, tak samo z domów, gdzie się nie pije wcale lub tylko okazjonalnie. Dużo zależy od charakteru dziecka. Mnie to jakoś szczególnie nie zaszkodziło, ale nie jestem przekonana do tej metody. Nie gwarantuje to, że dziecko nie będzie piło z rówieśnikami, a wręcz dajemy mu w ten sposób przyzwolenie.

  6. ~ariadna · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Może przede wszystkim zależy też od tego, jakiemu dziecku zaserwujemy tego pierwszego drinka. Osobiście widzę w tym jeszcze inne drugie dno – młody organizm szybciej się uzależnia i nie kieruje się argumentami, które rozpatruje dojrzały człowiek.
    Szybciej wpada się w …kompot. Jak śliwka…

  7. ~Anna · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Alkohol nie jest dla dzieci, i tyle w temacie. Oczywiście, moment osiemnastych urodzin nie zmienia dziecka w magiczny sposób w odpowiedzialnego dorosłego, ale nie wyorażam sobie podania alkoholu niepełnoletnieniu.

  8. ~ariadna · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Dlaczego więc rodzice podają alkohol?
    Podejrzewam, że dziecko wypije i z rodzicami, i z kolegami.
    Poza kontrolą rodziców.

  9. ~Iwona Zmyślona · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Pierwszy alkohol wypiłam z okazji 18 urodzin, kiedy to przyszły do mnie zaproszone koleżanki szkolne. Wtedy butelkę wina kupili mi rodzice. Jeżeli człowiek, bez względu na wiek, jest słaby charakterologicznie, to ani zakazy, ani przykłady z domu, nie poskutkują. Zawsze znajdą się tacy, którzy namówią do złego i od nas samych będzie zależało czy powiemy „nie dziękuję”, czy wiedzeni owczym pędem ulegniemy namowom. Każda kontrola wywołuje bunt i wtedy na złość możemy zrobić to, z powodu czego nas sprawdzają. Pozdrawiam.

    • ~ariadna · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Może po prostu kto ma pić i tak zacznie, bez względu na okoliczności…

      Udanej niedzieli, Iwonko :)

  10. ~gordyjka · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Teoretycznie, człowiek ma 60 lat na to żeby pić, więc 18 lat wstrzemięźliwości nie jest okresem wygórowanym…;o) Nie istnieje opcja „jak w domu wypije to z kumplami nie będzie”…Przykład idzie „z góry” i dotyczy to wszystkiego…Przechodzenia po pasach, sprzątania w szufladach i picia alkoholu…;o)

  11. ~Iwona · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Mądra kontrola jest konieczna. A mądra to znaczy dyskretna, odpowiednia do chwili, zdarzenia, nie nachalna i sprawiająca wrażenie zwykłej rozmowy. Pewnie, że nie zawsze dajemy sobie z tym radę, ale zawsze próbowałam i mimo, że dziecko czasem mówiło: mama, daj spokój, to nigdy się na nim nie zawiodłam. Odpukać, choć dziś to dorosły mężczyzna. Co do przykładu z alkoholem – lampka wina z rodzicami przy ważnej okazji i gdy dziecko jest pełnoletnie, nie budzi we mnie oburzenia.

    • ~ariadna · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Pełnoletnie należy inaczej traktować.
      Mój post dotyczył raczej tych, którzy nie mają jeszcze dowodu ;)

      Miłego dnia, Iwonko :)

  12. ~Ultra · 1 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Każdy rodzic postępuje według swojej wiedzy i własnych przemyśleń. Ja uważam, że rodzice nie powinni częstować swoich dzieci, nawet wówczas , gdy dorosłe. Moje dziecko wiedziało, że w domu nie może pić i nie piło. Rodzice powinni nie tylko rozmawiać o tym, ale dawać osobisty przykład i nie nadużywać alkoholu.
    Serdeczności

  13. consek · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Cóż, mój Małż jest niepocieszony, bo nie ma się z kim napić w Święta. Chłopcy, oczywiście pełnoletni, nie chcą z nim pić, a córka sączy wyłącznie wino. :)

  14. ~Maria · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Tak naprawdę wszystko zależy od osobowości młodego człowieka. Picia, palenia młodzi najczęściej uczą się jednak poza domem, wśród rówieśników.
    Młodocianych, rodzice nie powinni częstować alkoholem, ale jesli dzieci są już dorosłe, nie widzę w tym nic złego.

  15. ~Gaja · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Swoim dzieciom nie podawaliśmy alkoholu w domu do osiągnięcia przez nich pełnoletniości, ale po skończeniu 18-stu lat wypijały z nami lampkę wina przy jakiejś okazji, po ukończeniu szkoły średniej syn wypije z rodzicami szklaneczkę whisky (córka nie cierpi tej, jak mawia, berbeluchy). Jedna z naszych mamusiek skrytykowała to, że dzieci piją z nami, ale myślę, że skoro są już dorosłe, to po co demonizować alkohol. Przecież stosowany z umiarem, nie jest naszym „wrogiem”, a kiedy pijemy za dużo, to można powiedzieć, że sami jesteśmy swoim wrogiem. Natomiast niepełnoletnim dzieciom nie podawałam alkoholu i nie pochwalam tego u innych (twierdząc, że to ich sprawa), z dwóch powodów: 1) ciągle jesteśmy w jakiś sposób odpowiedzialni za dzieci w obliczu prawa, 2) to głupi wiek, nasze dziwne próby kontroli, mogą równie dobrze spowodować, że dzieciak potraktuje picie jako coś normalnego i będzie bardziej pod tym względem swobodny w towarzystwie, bo przecież piwko czy dwa to nic wielkiego, w domu wypija.
    Znam kobietę, która kupowała swoim nieletnim synom piwo, twierdząc, że jeśli mają coś wypić, to niech zrobią to pod jej czujnym okiem. A przecież butelka piwa to nie kompocik, może czasami zakręcić w głowie.

  16. ~DOBRYCOACH · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Trzeba uważać z alkoholem, bo u dzieci i młodzieży może być to sposób na rozwiązywanie swoich problemów a potem szybka droga do uzależnienia
    Rozmowa zamiast zabraniania, ale umiejętna ze świadomością, że to jakich słów użyjemy ma wpływ na nasze dziecko….
    pozdraiam
    dobrycoach.bloog.pl

  17. ~ariadna · 2 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Kto, jak kto, ale Ty, Moniko, fachowiec w tej dziedzinie, też możesz sporo powiedzieć :)

  18. ~Natalia · 3 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Moim zdaniem wiele zależy od domu, od towarzystwa w jakim dziecko/ młody człowiek się obraca i od indywidualnego charakteru. U mnie w rodzinie tylko dziadek miał problem z alkoholem, natomiast u sąsiadów, cała rodzina przyzwoita, a jeden z synów chyba nigdy nie trzeźwieje. On też, od małego lgnął do towarzystwa trochę bardziej prymitywnego, do takich, którzy stoją pod sklepem i nie imają się żadnej pracy. Ale myślę, że żadnych sztywnych reguł tutaj nie ma. Z najlepszej rodziny może wyjść osoba uzależniona i w najgorszej zdarza się przyzwoity abstynent. Myślę, że kapka szampana w dniu urodzin nikomu nie zaszkodzi. Pomijając oczywiście bardzo małe dzieci. Miłego dnia Ariadno :)

  19. ~ariadna · 3 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Małe dzieci to pojęcie względne ;)
    Kiedy są duże…? ;)

    Serdeczności Natalko ;)

    • ~Natalia · 4 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Wszystko zależy od osoby. Jedni dojrzewają szybciej, drudzy wolniej, ale jeżeli nastolatek wypije kilka łyków szampana nic mu się nie stanie. Z drugiej strony, czym bardziej rodzice zabraniają, tym dziecko chętniej próbuje:)
      Serdeczności Ariadno:)

      • ~ariadna · 4 kwietnia 2017 Odpowiedz

        Oj można by drążyć temat.
        Bo jeśli nie zabraniają, nie będzie go ciągnęło do alkoholu….?
        Temat rzeka ;)

        Buziaki ślę, Natalko :)

  20. ~Helen · 3 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Nasz wielebny przyjaciel, prawiąc kazania do swoich górali w sierpniu – miesiącu trzeźwości, mówił, że alkohol to też dar boży, tylko trzeba z niego umieć korzystać. Uważam że każde przegięcie jest złe. Alkoholu dziecku nie dawałam, ale jestem świadoma, że czy pił potem z kolegami, czy nie pił, nie było wynikiem naszej postawy. Za dużo czynników zewnętrznych ma wpływ na nasze dzieci.
    Zgadzam się z tobą, że gen uzależnienia determinuje to, czy będziemy przez całe życie umieli delektować się dobrym trunkiem i nigdy nie wyrządzi nam on krzywdy, czy wpadniemy w nałóg po krótkim okresie próbowania.
    Takie to pokręcone…

    • ~ariadna · 4 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Pokręcone strasznie, a jeśli chodzi o górali, to ci z dziada pradziada lubią „sobie dziabnąć”. Słyszałam, że w tej grupie społecznej jest najwięcej alkoholików, choć obnoszą się ze swoją pobożnością…

  21. makrela · 4 kwietnia 2017 Odpowiedz

    znam dom, w którym dwóch dorosłych synów – chowanych przez tych samych, naprawdę porządnych rodziców – jest od siebie tak różnych, jak dwie przeciwległe galaktyki. jeden – wieczny imprezowicz, emocjonalnie jakby zatrzymany na etapie gimnazjum i wieczne utrapienie dla rodziców. drugi – poukładany, wiedzący czego chce, dobrze rokujący prawnik.

  22. ~ariadna · 4 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Hm….może tu właśnie chodzi o ten gen uzależnień.
    W mojej rodzinie moje rodzeństwo nigdy nie paliło, a ja niestety tak…
    Wszyscy próbowali, ale to ja po latach miałam problem z rzucaniem tego nałogu.

  23. ~hegemon · 7 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Ludzie są bardzo różni. Nawet bliskie rodzeństwo może się różnić diametralnie. Dlatego nie można dać jednej rady – u jednych rozwiąże problemy u innych wpędzi w kłopoty. Najbardziej niewskazane są wszelkie postawy skrajne. Prohibicja jeszcze nigdy niczego dobrego nie przyniosła. Przekonali się o tym dotkliwie amerykanie – najpierw z alkoholem, a potem z narkotykami. Europejskie kraje stosujące częściową prohibicję, czyli państwa Skandynawskie, mają jeden z najwyższych wskaźników spożycia alkoholu na głowę (poza Rosjanami).

    • ariadna2 · 9 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Zakazy budzą sprzeciw.
      Nikt nie lubi, gdy mu się dyktuje. Jednak dzieci to już inna bajka, prawda? ;)

  24. ~weronika · 10 kwietnia 2017 Odpowiedz

    do 18stki nie mogłam pić w towarzystwie rodziców, a teraz mogę, ale malutko. Rodzice symbolicznie czasem mi naleją. Natomiast z teściami piję w umór! Dla nich alkohol nie jest tematem tabu.

Zostaw odpowiedź