Test na inteligencję

Test na inteligencję

Zachorowała. Bolało ją gardło, kaszel nie dawał się wyspać.

Stwierdziła, że musi zbadać się u lekarza.

Może to początki zapalenia płuc…?

Zadzwoniła do swojej przychodni.

- Niestety, wszystkie bloczki są już wydane – usłyszała od kobiety z rejestracji.

Gdyby tylko nie czuła się tak źle, mogłaby odpuścić.

Jednak choroba nie ustępowała.

Wieczorem zachorowało jej kilkuletnie dziecko.

- Co to za paskudny wirus? – pomyślała – Trzeba podejść na dyżur. Tam przecież ktoś w końcu nas przyjmie…

 

 

Jak pomyślała, tak zrobiła.

Przyjęła ją pewna pani doktor. Chora przyznała się, że próbowała dostać się do jednego z lekarzy, którzy przyjmowali rano. Jednak odmówiono jej badania.

- W jakiej przychodni pani była? – zapytała lekarka.

Kobieta wymieniła nazwę.

- Przyjmowałam tam dzisiaj. Trzeba było zaczekać. Może bym panią przyjęła… To był dla pani test na inteligencję.

 

termometr

 

 

Czy chora okazała się mało inteligentką pacjentką, czy też pani doktor ujawniła swoje prawdziwe oblicze, okazując się nieżyczliwym lekarzem?

Jak myślicie?

 

43 komentarzy

  1. ~Znajoma · 24 czerwca 2017 Odpowiedz

    Chora zadzwoniła, a nie była osobiście. Skoro usłyszała odmowną odpowiedź to poratowała się dyżurem. Już widzę jak rejestratorka „pędzi” do gabinetu lekarskiego by zapytać czy przyjmie dodatkową osobę.

    Doskonale znamy podejście niektórych lekarzy.
    Co tu ma inteligencja pacjentki do rzeczy?

    • ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

      Lekarz przyjmie określoną ilość pacjentów i tyle. Od jego dobrej woli zależy, czy przyjmie „ponad plan”.
      A inteligencja ma się w tym przypadku jak piernik do wiatraka. Też nie rozumiem reakcji lekarki….

  2. ~Iwona Zmyślona · 24 czerwca 2017 Odpowiedz

    Niektórzy lekarze działają na zasadzie „Czy się siedzi, czy się leży, to pensyjka się należy”. Nie zależy im tylko na pacjentach, więc traktują ich jak zło konieczne, jak kłody rzucane pod nogi. Do pewnego momentu bałam się lecznictwa prywatnego, bo byłam przekonana, że nie będzie mnie stać na nie. W obecnej sytuacji, kiedy i tak chory człowiek musi szukać ratunku prywatnie u lekarza(czy to internisty, czy specjalisty), to sprywatyzowanie byłoby dobrym próbnikiem, który lekarz jest tym z powołania(dobry zawsze się utrzyma), a który miejsce pracy traktuje tylko i wyłącznie jako źródło utrzymania, bo gdzieś pracować trzeba. Testu na inteligencję nie zdała pani doktor, bo nawet gdyby pacjentka poszła osobiście do przychodni, to skąd miałaby wiedzieć, że dana lekarka rano przyjmuje w placówce, a wieczorem na ostrym dyżurze. Pozdrawiam.

    • ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

      Pani doktor słynie z dziwnych tekstów. Pacjenci bywają zdegustowani postawą lekarki… O wszystko opieprz, pretensje. Nie tak powinno to wyglądać.
      Może kobieta powinna już przejść na emeryturę….?

  3. ~jotka · 24 czerwca 2017 Odpowiedz

    W ogóle nie rozumiem związku. Wychodzi na to, według lekarki, że inteligentny jest ten, kto na chama domaga się zarejestrowania. Takich inteligentów w przychodniach pełno, zwłaszcza super inteligentni są ci, którzy wpychają się bez kolejki przez gabinet zabiegowy…
    Odpukuję w niemalowane, bo w naszym szpitalu przyjmują po 18.00 oraz w weekendy i święta bez problemu, nawet nie czeka się długo…
    Niedawno dzwoniłam do przychodni z pracy, bo kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa, a pani w rejestracji czemu dzwonię tak późno, bo pani doktor ma komplet. To ja na to, że o 8.00 rano nie wiedziałam, że ulegnę wypadkowi, to nie grypa…lekarz przyjął bez problemu, to pani w rejestracji była nadgorliwa.

    • ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

      Pani doktor powiedziała w danym momencie to, co jej ślina przyniosła na język. W analogicznej sytuacji, gdyby pacjentka okazała się dużo bardziej operatywna i chciała wepchać się na siłę, lekarka mogła odmówić badania.
      Nie pojmuję jej zachowania, ale w jej zachowaniu nie ma konsekwencji…

  4. ~Jolanta · 24 czerwca 2017 Odpowiedz

    No i pani doktor nie zdała testu …
    Nie wiem czy płakać, czy śmiać się.
    Pozdrawiam :)

    • ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

      „Numery” pani doktor wywołują zwykłą konsternację.
      Pacjentka, które relacjonowała sytuację, nie była zła, lecz rozbawiona.

  5. ~Ultra · 24 czerwca 2017 Odpowiedz

    Znani mi lekarze to najbardziej zapracowani ludzie. Mają dyżury w szpitalu, wykładają, pracują w przychodniach, mają umowy z prywatnymi przychodniami oraz dojeżdżają do odległych miejscowości. Nie wiem, jak godzą pracę z prywatnym życiem, ale rozdrażnienie i pośpiech widoczne. Ta sama lekarka w prywatnym gabinecie nie robiłaby testu na inteligencję.I to jest smutne.
    Zasyłam serdeczności

    • ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

      Może lekarze za dużo pracują…?
      Tylko z czego wynika ten nadmiar obowiązków, skoro bieda ich do tego nie zmusza…. Jeśli chodzi o zawody związane z medycyną, zarabiają naprawdę duże pieniądze! ;)

  6. ~Helen · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Moja znajoma nie dostała się na wizytę państwową, gdyż „pani doktor już tylu pacjentów dziś przyjęła, że jest wykończona i po prostu więcej nie udźwignie”. Zdesperowana koleżanka pobiegła do najbliższej prywatnej przychodni, gdzie przyjmowała… oczywiście ta sama pani doktor.
    No comment.

  7. ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Może wizyty, w których od razu się płaci (niemałą kasę!), są mniej uciążliwe…? ;)
    A może nawet relaksują? hi hi hi
    Znam panią doktor, która przyjmuje „na okrągło”, z przerwą na sen. Przyjmie Cię w sobotę, w niedzielę także, ale za wyższą taksę. Jeśli jesteś pacjentką i właśnie siedzisz w gabinecie, jest słodziutka jak miód. Jeśli masz sprawę do pani doktor np. wyciąg z jakiegoś badania, które jest Ci potrzebne u innego lekarza, warczy niczym rottweiler ;) Taka ta pani doktor – zapracowana od rana do wieczora.
    A może raczej…przepracowana ;)

  8. ~nikt ważny · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Mam wielu lekarzy w rodzinie i wśród znajomych. Nie raz słuchałem co mówią między sobą i wiem, że lekarz to nie jest powołanie, tylko zawód jak każdy inny a pacjent to tzw. sztuka, czyli ktoś, kto pozwala zarobić całkiem niezłe pieniądze i to jest dla nich najważniejsze. Jeśli pacjent liczy na empatię i zrozumienie ze strony lekarza, to jest w totalnym błędzie. Takie jest życie…

    • ~ariadna · 3 lipca 2017 Odpowiedz

      ….jednak, zapewne przyznasz, że to bardzo smutne, co piszesz….
      Nie chciałabym być dla nikogo…sztuką :(

  9. ~Frau Be · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Test na inteligencję należałoby zrobić pani doktor.

  10. ~ariadna · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Zapewne… ;)

  11. ~codojedzenia · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Ponoć lekarz też człowiek i może nie mieć humoru… Mimo wszystko każdy się spodziewa, że doktor powinien być uprzejmy i właściwie racja.

    • ~ariadna · 3 lipca 2017 Odpowiedz

      W każdej pracy wymaga się od człowieka, żeby był dla innych uprzejmy.
      Tym bardziej w takiej, gdzie praca polega na codziennym kontakcie z innymi. Czasem to graniczy wręcz z paranoją, jeśli „klient” jest niemiły, a mimo wszystko trzeba zachować spokój ;)

  12. ~Maria · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Powiem krótko – test na inteligencję przydałby się pani doktor.

  13. ~Jaga · 25 czerwca 2017 Odpowiedz

    Patologia stała się normą – nienawidzę wrednych ludzi – białe żmije

  14. consek · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    Jak widzę i pani doktor nie należy do Mensy.

  15. ~Natalia · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    Myślę, że lekarka palnęła coś od niechcenia, żeby usprawiedliwić zachowanie kobiety z rejestracji. Chorą, z gorączką powinno się przyjąć bez proszenia, w końcu nie wymyśliła tego sobie. Moim zdaniem test na inteligencję zdała, ponieważ wybrała dyżur na którym przyjęto ją, chociaż lekarka mówiąc takie słowa dała jej do zrozumienia, że nie jest zbyt kumata. Źle zachowała się lekarka. Brak szacunku dla pacjenta również jest testem, tym razem dla lekarki. Pozdrawiam ciepło Ariadno:)

    • ~ariadna · 3 lipca 2017 Odpowiedz

      Ja się tylko zastanawiam nad faktem, że lekarze nie szanują swojej pracy i pacjenta. Czyżby ich deficyt spowodował, że trzeba przymykać oczy na wszystkie ich grzeszki…? ;)

      Całusy ślę :)

  16. ~Teresa · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    Nic z tego nie rozumiem. Co to ma wspólnego z inteligencją?

  17. ~Krystyna · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    U nas na szczęście jest inaczej, przyjmą…
    Ale co to ma wspólnego z inteligencją ??

  18. ~iwona · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    Powala mnie inteligencja pani doktor. ja jej w każdym razie nie ogarniam. Może po prostu jest inteligentna inaczej?

  19. ~dobrycoach · 26 czerwca 2017 Odpowiedz

    Myślę, ze niektórym lekarzom brakuje empatii i ciepłego podejścia do pacjentów bo po co mówić to tej kobiecie? nie rozumiem tego tym bardziej, ze test na inteligencje zupełnie inaczej wygląda….
    pozdrawiam ciepło

    • ~ariadna · 3 lipca 2017 Odpowiedz

      To jest najdziwniejsze, że lekarka ma swoje lata.
      Może w czasach, gdy była młodsza, zachowywała się jeszcze gorzej…?

  20. ~liva · 27 czerwca 2017 Odpowiedz

    Nie rozumiem w czym problem? Jeżeli pacjent jest chory i nie ma już miejsc do lekarza, pyta go czy może go przyjąć. Najczęściej lekarz przyjmuje pod warunkiem, że to coś poważnego.

  21. ~hegemon · 28 czerwca 2017 Odpowiedz

    Ech, lekarze, empatii wobec pacjentów ich nie uczą…

  22. ~Królowa Karo · 30 czerwca 2017 Odpowiedz

    Nie wiedziałam, że teraz wyznacznikiem tego, czy będzie się przyjętym przez lekarza jest rzekoma inteligencja…

  23. szarabajka · 1 lipca 2017 Odpowiedz

    Komentarz, który mi się nasuwa, nie nadaje się do publikacji, choć jest tylko dwuwyrazowy ;)

  24. ~Agnieszka · 9 lipca 2017 Odpowiedz

    Nie rozumiem, chyba oblałabym ten test…
    kurcze, ja rozumiem, że lekarze są przepracowani i w ogóle, ale żeby takie teksty do pacjenta?
    ech….

Zostaw odpowiedź