Samouwielbienie czy brak kompleksów?

Samouwielbienie czy brak kompleksów?

Czy celowo wybrała szafkę naprzeciwko lustra?

Być może.

Zerknęłam na nią.

Właśnie przeciągała ręką po smukłym brzuchu, fragmencie nagiego ciała między sportowym biustonoszem, a dresem. Zerknęła na siebie z profilu. Najwidoczniej była zadowolona z tego, co zobaczyła.

Z jej ciała zerkał na mnie kolorowy tatuaż.

Mógł to być zarówno smok, bestia, jak i…modliszka – nie wypadało dłużej się przyglądać.

W ułamku sekundy dojrzałam wiele: zadowolenie oraz pewność siebie, jaką daje wyrzeźbione ciało.

 

smok

 Zdjęcie z internetu

 

Byłyśmy kiedyś razem na ćwiczeniach, po których o mało nie dostałam palpitacji serca.

Ona, młodsza, wciąż może udowadniać sobie i innym, że jest w formie.

Ja przestałam udowadniać jakiś czas temu. Staram się ćwiczyć tyle, ile mogę.

Kiedy pogodzimy się z tym, że czas biegnie nieubłaganie, a nam ubywa sił, dużo prościej jest zaakceptować fakt, że obok nas śmiga trzydziestolatka, po której nie widać zmęczenia.

 

 

Jeszcze raz spojrzałam na zwierzę zżyte z ciałem dziewczyny.

Pora ruszać na ćwiczenia.

 

46 komentarzy

  1. ~Znajoma · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Juz dawno sie z tym pogodziłam. Nie ma co szarżować….zdrowie ważniejsze.
    Z czasem każdy dojdzie do tych wniosków, bo każdego to czeka :) bez wyjątku.

  2. ~ariadna · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Racja, racja, choć nie ulega wątpliwości – trzeba się ruszać, żeby nie skrzypieć na starość ;) Albo, żeby W OGÓLE móc się ruszać :)
    Masz już wymarzone wolne?

  3. ~Znajoma · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Tak….wolne po calosci.

  4. ~jotka · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Ruch na miarę sił i możliwości, ruch, który sprawia przyjemność. Nikt nie lubi się męczyć, ale najgorzej sie zmusić, a potem czuje sie zadowolenie.
    Na ulicach widać takie młode gazele, nie zazdroszczę im, staram się cieszyć czasem teraźniejszym i możliwościami, jakie niesie mój obecny stan wiekowy i życiowy.
    Gdy widzę te tatuaże w dużej liczbie na ciele, to zastanawiam sie jak będą wyglądały za lat 50, czas szybko płynie, skóra sie marszczy i zwisa…

    • ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

      Eeeeee, ja tam lubię się zmęczyć, choć borykam się już kilka miesięcy z pewną kontuzją, która jako fale w morzu – przypływa i odpływa ;)

      Tatuaże są kwestią mody. Osobiście rozumiem, że człowiek chce zaakcentować swoją inność. Sama też mam przecież jeden. Jak to będzie wyglądać w przyszłości? Pewnie strasznie, Jotko ;)

  5. Stokrotka · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Trzeba się ruszać dla zdrowia.
    Ale trzeba się też pogodzić z upływającym czasem.
    Każdego to dotyczy.
    :-)

    • ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

      I to, i to – ruszać się i się pogodzić.
      Ważne, by nie przesadzić z natężeniem ruchu, prawda? ;)

  6. ~Królowa Karo · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Gorzej, że człowiek często czuje się na mniej niż ma :) I szarżuje :)

    • ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

      Oooooooo, coś na ten temat wiem.
      Siedzi we mnie taka przekora, żeby udowadniać młodszym (i sobie), że człowiek ma mniej lat, niż ma hihihihihi. Skutki czasem są opłakane. W każdym razie w upały przestałam chodzić na ćwiczenia, na których dźwiga się sztangi ;)
      Za gorącooooooooo……

  7. ~elżbieta · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Ćwiczyć można, ale z rozsądkiem. Udawanie, że wciąż ma się dzieści lat nie ma sensu. Od zawsze akceptuję upływ czasu. Jest mi z tym dobrze, nie mam kompleksów.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

      Osobiście zauważyłam, że ilość kompleksów w moim przypadku jest odwrotnie proporcjonalna do ilości lat – im więcej lat, tym mniej kompleksów.
      Rozumiesz coś z tego? ;)

  8. ~Krystyna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Samookaleczenie świadczy o tym ,że coś z psychiką nie tak…
    A takim właśnie samookaleczeniem jest tatuaż…
    Tylko forma jakby bardziej do przyjęcia.
    Nie ma czego zazdrościć trzydziestolatkom :-)

    • ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

      Eeeeeeeee, Krysiu….nie jechałabym tak grubo ;)
      Gdy małolat zrobi sobie samurajski kucyk, to też ma z głową?
      Nie można sugerować się wyglądem. Trzeba zajrzeć we wnętrze człowieka ;)
      Niektórzy te tatuaże mają po prostu piękneeeeeee :)

  9. ~A. · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Skrzypi się nie tylko na starość…Ale ćwiczyć warto w każdym wieku. W zdrowym ciele zdrowy duch:)

  10. ~hegemon · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Sprawne ciało daje dużo do poczucia wartości. Ćwiczyć i ruszać się trzeba koniecznie. Rozsądek jak najbardziej wskazany, bo i bardzo młodzi potrafią się załatwić, tak jak mój wysportowany siostrzeniec, który zbyt szybko chciał zostać biegaczem…

  11. ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Z racji wykonywanej profesji, znam takich więcej.
    Myślę o „przećwiczonych” ;)

    Najbardziej bawią mnie ludzie, którzy zajeżdżają się na siłowni/fitness, a potem szukają cudownego leku na zakwasy. Nie ma takiego leku. Serio ;)
    To, co można im zaoferować, może trochę uśmierzyć ból, ale czy nie to jest właśnie fajne, że nas boli, a ból jest spowodowany tym, że nam się chciało poruszać? ;)
    W każdym razie nigdy nie szukam niczego na zakwasy. Cierp ciało, jak żeś chciało ;) Przysłowie dotyczy każdej dziedziny życia, prawda? :)
    Ciekawostką jest, że zakwasy chcą leczyć tylko mężczyźni. I w tym przypadku sprawdza się obiegowa prawda, że kobieta zniesie każdy ból, a w szczególności ten, który rzeźbi jej sylwetkę ;)

  12. ~Jolanta · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Młodość ma swoje prawa, chce mieć tatuaż, niech go ma.
    Jak jej się znudzi to się zastanowi po co to robiła. Może się z tego uśmieje, może zapłacze.
    Co do ćwiczeń, jak najbardziej wskazane w każdym wieku.
    Pozdrawiam :-)

  13. ~ariadna · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Wszystko jest kwestią mody. Nawet tatuaże ;)
    A ćwiczenia….cieszę się, że popierasz :)

  14. ~Agnieszka · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    Jestem na etapie „brania się za siebie”. Widzę że moje ciało jeszcze może – biegać, skakać, recytować (?);)
    Do tatuaży mam stosunek dystansowy – podziwiam, ale nie chcę ich mieć u siebie;)

  15. ~czerwonafilizanka · 19 lipca 2017 Odpowiedz

    powodzenia i wytrwałości w ćwiczeniach

  16. szarabajka · 20 lipca 2017 Odpowiedz

    Zdrowy jest tylko ten ruch, który daje przyjemność. Podobnie jest z jedzeniem. Wiem, to bardzo niepopularny pogląd, ale przeze mnie akceptowany, a także udowodniony naukowo. Był taki eksperyment: do sali z różnymi pokarmami wpuszczono małe dzieci, które jeszcze nie miały kulturowych/rodzinnych nawyków żywieniowych. Jadły, co chciały. Okazało się, że wybierały te potrawy, które zawierały brakujące im składniki. Generalizowanie, że jedno i to samo jest dobre dla wszystkich, to nadużycie. Czasem niebezpieczne nadużycie. Najlepiej uczmy się słuchać swego ciała, a nie trendy opinii, zmieniających się zresztą zależnie od ekonomicznej opłacalności koncernów.

  17. ariadna2 · 20 lipca 2017 Odpowiedz

    Coś w tym jest. Co nie daje nam radości, nie przyniesie też korzyści.
    Zachęciłam pewną osobę do ćwiczeń. Osoba ta chyba nie czuje bluesa, bo na każde ćwiczenia chodzi jak na skazanie. Dziwne…. pierwsze zajęcia są darmowe i wtedy można się zastanowić, czy chce się w nich uczestniczyć. Osoba była, zobaczyła jak jest, podjęła decyzję o uczestnictwie.
    Teraz….czasem się przejdzie, ale z wielką niechęcią, jakby to była kara.
    ZUPEŁNIE nie o to w tym wszystkim chodzi. Osoba, która nie ma w sobie chęci do poruszania się, będzie wykonywać ćwiczenia byle jak i wymawiać się brakiem sił/czasu etc.
    Wszystko, co czynimy w życiu musi być „po coś”. Jeśli działania poparte są naszą aprobatą, zawsze wyjdzie nam to z korzyścią. Jeśli nie, to…. wiadomo ;)

  18. ~Ultra · 21 lipca 2017 Odpowiedz

    Tatuaż również jest okaleczaniem ciała, ale stał się modny, więc młodzi ulegają tej modzie. Niektórzy mniej odporni wpadają w uzależnienia , a to już jest groźne.
    Myślę, że ruch wskazany w każdym czasie, ale stosownie do sił i zdrowia. I niekoniecznie w dusznej siłowni.
    Zasyłam serdeczności

    • ~ariadna · 21 lipca 2017 Odpowiedz

      Może tak….
      - siłownia nie zawsze jest duszna – w nowoczesnych instaluje się systemy nawiewów lub „klimę”.
      - nie trzeba korzystać ze sprzętu na siłowni – można po prostu korzystać z zajęć fit, których natężenie jest różne (są ćwiczenia hardcorowe, dla silnych i młodych, ale są też dla starszych np. ćwiczenia z dużymi piłkami lub rozciągające mięśnie przy kręgosłupie – w mojej siłowni nazywają się po prostu „zdrowy kręgosłup”) – wybór dowolny w zależności od wieku i możliwości osoby.
      Siłownia może kojarzyć się umięśnionymi pakerami. Nic bardziej błędnego – większość to „normalni”, którzy chcą być sprawni, niekoniecznie napakowani ;)
      I oczywiście…każdy ruch jest dobry i nie musi się odbywać na siłowni, choć ja akurat lubię zajęcia fit :) Wymuszają na człowieku pewną konsekwencję, a zajęcia w grupie są mobilizujące ;)

  19. ~Natalia · 21 lipca 2017 Odpowiedz

    Zdrowie jest najważniejsze, ale żeby być zdrowym trzeba się ruszać. Fajnie dobrze wyglądać, bo milej patrzy się w lustro, więc w tym kierunku też trzeba coś robić, ale bez przesady, wszystko ma swoje granice. Życzę dobrej kondycji ;)

    • ~ariadna · 21 lipca 2017 Odpowiedz

      W żadnej dziedzinie życia przesada nie jest wskazana, Natalko :)
      A ruch daje endorfiny, więc zadowolenie ;)

      • ~Natalia · 21 lipca 2017 Odpowiedz

        Zgadzam się Ariadno , dlatego nie siedzę na czterech literach, tylko ruszam się więcej niż w młodych latach i na figurę nie narzekam :)

        • ~ariadna · 21 lipca 2017 Odpowiedz

          Super! :)
          My tu przede wszystkim o ruchu, ale przecież wszystko jest kwestią genetyki ;)
          Miłego dnia, Natalko :)

          • ~Natalia · 21 lipca 2017

            Nie zgadzałabym się z tym, że wszystko, bo np. moja mama jest sporych rozmiarów, moja babcia też była, przynajmniej jedna, bo drugiej nie znałam, a ja nie narzekam, bo jestem w ciągłym ruchu i dobrze się odżywiam. Łatwo zrzucić winę na genetykę, a trudniej zabrać się za siebie. W swoim czasie też byłam trochę okrąglejsza, ale dlatego, że nadużywałam wyrobów czekoladowych. Można powiedzieć, że byłam uzależniona. Niestety, ale w pewnym wieku trzeba mniej jeść i to sporo mniej niż młodzi, a więcej się ruszać. Miłego … Ariadno ;)

  20. ~Iwona Zmyslona · 21 lipca 2017 Odpowiedz

    Jestem zwolenniczką uprawiania sportu czy ćwiczeń, ale nie stosuję tego niestety do siebie. Mam znajomą, która narodziny każdego dziecka, dokumentowała małym tatuażem. Mam wrażenie, że ci,którzy je robią, nie zastanawiają się jak owe rysunki będą wyglądały za kilkanaście lat, a podobno usunięcie jest boleśniejsze od zrobienia. I to tylko dla mody? Dla mnie niepojęte. Bardzo mi się spodobało Twoje podejście „im więcej lat, tym mniej kompleksów”. Pozdrawiam.

  21. ~ariadna · 21 lipca 2017 Odpowiedz

    Mam koleżankę, która imię kolejnego dziecka, które rodzi, tatuuje na ciele :)
    Jest tam też miejsce na imię męża i to jest fajne, tylko gdy nie ułoży się z mężczyzną, trzeba będzie jego imię….wywabić ;)

  22. ~Iwona Kmita · 21 lipca 2017 Odpowiedz

    Jestem akurat w tym momencie, gdy trudno mi się pogodzić ze zmianami. Wiem, że muszą być, że każdy przez to przechodzi, wspomniana 30-ka też ma to przed sobą. Ale wcale mnie to nie pociesza.

    • ~ariadna · 22 lipca 2017 Odpowiedz

      Oj tam, oj tam….a czy przeżywanie, że się starzejemy coś daje, oprócz uczucia frustracji? ;)

  23. ~ariadna · 22 lipca 2017 Odpowiedz

    W sumie to się cieszę, że nasze pokolenie zaczyna przesiąkać modą na zdrowe odżywianie. Faktycznie. Często nadprogramowe kilogramy są efektem zwykłego obżarstwa ;)
    Obyśmy tylko nie popadli w drugą skrajność ;)

    Wspaniałego weekendu, Natalko :)

  24. ~Maria · 22 lipca 2017 Odpowiedz

    Ruch jest dobry w każdym wieku i dla zdrowia i dla ducha. Z przemijaniem nie ma co walczyć tylko zaakceptować. W młodości fascynujemy się naszymi ciałami, ale człowiek przecież składa się z czegoś więcej

  25. ~ariadna · 23 lipca 2017 Odpowiedz

    Jednak musisz przyznać, że ta cielesna otoczka jest dość ważna ;)
    A dusza najważniejsza! :)

  26. ~teresa · 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Lustro…. :)))
    Ad. katowania się i wszelkiego „zarzynania”, najczęściej celem osiągnięcia szybkich i nietrwałych efektów, to jestem zwolennikiem profilaktyki ;)

  27. ~ariadna · 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Profilaktyka ciała? ;)
    To dobra zasada! :)

  28. ~oko · 16 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Tatuaże chyba po to się dzierga, żeby na nie patrzeć. Tak myślę chociaż moge się mylić, jednak lepszego uzasadnienia nie widzę – w zasadzie, to nie widzę żadnego uzasadnienia dla kaleczenia tego fenomenu jakim jest ciało.

    • ariadna2 · 17 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Faktem jest, że tatuaże stały się wszechobecne ;)
      Myślę, że jednak robi się je właśnie po to, żeby na nie patrzyć.
      Powód jest dokładnie taki sam, jak w przypadku innych czynności pielęgnacyjnych, które robimy koło siebie: fryzury, depilacji, opalania, odchudzania – większość robi to dla innych, dla siebie jakby w tle.
      Nie dla wszystkich tatuaże są okaleczaniem ciała – dla wielu jest dziełami sztuki i stawianiem granic własnej odmienności ;)

Zostaw odpowiedź