Zakochałam się

Zakochałam się

Jeśli można zakochać się od pierwszego wejrzenia, to tak właśnie było.

Zaczęło się od jednego zdjęcia, które wypatrzyłam w necie.

I wpadłam.

W to zauroczenie.

 

Vrboska

 Zdjęcie z internetu

 

Każdy ma inne wymagania co do miłości.

Mnie wystarczył błękit nad głową, zapach przekwitłej lawendy i aromat wydzielany przez drzewa pinii, które gięły się w pokłonach przed ciepłymi wiatrami. A wszystko to przeplecione aromatem ziół, które ktoś posadził w tej czerwonej ziemi.

Zadziwiające! Po deszczu wszystko pachniało…magą.

Magia zapachów! Nie do uwierzenia, że wciągając powietrze inhalujemy nie tylko płuca, ale też zmysły.

 

105106 123 

137

122

126 138

140

 

Gdybym miała wybrać miejsce, w którym chciałabym dożyć późnej starości, byłoby to właśnie TO.

Niespieszne, leniwe, spokojne miasteczko, w którym życie toczyło się zupełnie innym rytmem, do którego my, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni.

Roześmiani mężczyźni, spotykający się przy promenadzie, gdzie zacumowano ich żaglówki.

Kobiety plotkujące ze sobą we wnękach domów, gdzie handluje się tym, co najcenniejsze na tej wyspie – lawendą.

Tu nikt się nie spieszy.

Wszyscy mają czas.

I rozmawiają ze sobą, ciesząc się życiem.

Nie do uwierzenia!

 

121

120

136

119

 Vrboska

 

Zapamiętałam wszystko.

Miejsca, które zwiedziliśmy, dziwiąc się, że tu inna kultura, zaklęta najczęściej w skałach, z których buduje się mury.

 

107

110

111

108

 

109

Jelsa i Stari Grad

 

112

113

114

115

Twierdza w Hvarze

 

Już zawsze zmysły będą pamiętać odgłos wydawany przez świerszcze, przebijający hałasem wszystkie inne dźwięki, a po zejściu z brzegu wychylający się spoza zieleni pinii błękit morza i odcinające się nań bielą statki.

Z wyspą będzie mi się kojarzyć czas, gdy niespodziewanie trzask piorunów, zburzył nocną ciszę.

I ciepły wiatr, który gładził  nagie ciało…

 

124

117

Vrboska

 

- Raj. Tak mógłby wyglądać raj – rzekłam przeciągając się na kocu.

- Zgadzam się – odparł mąż.

Promienie słońca muskały nasze ciała, wiatr owiewał skórę. Nieopodal miejsca, w którym leżeliśmy, przeszła z dwoma dużymi psami wysoka naga kobieta.

Poniżej, na dolnej partii skał, jakaś kobieta próbowała skłonić swego wielkiego pupila do wejścia do morza. Jej mąż już pływał. Udało się – wielki kudłacz płynnie poruszał się w wodzie.

 

W tej okolicy zauważyliśmy dużo psów.

I dużo do nich miłości.  

Jak w raju.

Idealnie.

Nawet w sympatii do ludzi i zwierząt.

 

139

 

 

Z oddali podglądaliśmy życie toczące się na campie. Wszystko jak w zwolnionym tempie – kobiety przechadzające się między autami i mężczyźni, którzy nie wstydzili się własnych ciał: za niskich, za grubych, za starych. Nikt nie robił problemu z nagości, traktując ciało jako pochwałę człowieczeństwa.

Ten świat mógłby być idealnym, gdyby nie fakt, że wszyscy przybyli tu tylko na wypoczynek, wyhamowanie w codziennych działaniach. Tego oczekiwali i to dostali na tej rajskiej wyspie…

 

125

127

116

 

 

Patrzę na zdjęcie męża.

Sucuraj.

Start do powrotu do domu.

128

129

130

 

On nie wie, że pstryknęłam mu zdjęcie właśnie wtedy, gdy z nostalgią spoglądał na wodę, już tęskniąc za tą ziemią, która ukazała nam się rajem. Wyłapałam chwilę smutku, z którego on sam dopiero zdał sobie sprawę wtedy, gdy pokazałam mu tamto ujęcie.

 

131

132

133

Pożegnanie z Sucurajem

 

134

Na horyzoncie Drvenik

 

Ja też będę tęsknić za tą ziemią.

I tylko lawenda pachnieć mi będzie.

Z Lawendowej Wyspy.

 

141

135

 

 

44 komentarzy

  1. ~korek115 · 18 września 2017 Odpowiedz

    Piękna relacja z wakacji. Wspaniałe chwile… no i dopisać muszę, że zazdroszczę.
    Ale też cieszę się z Wami, że spędziliście cudowne wakacje :)

  2. ~hegemon · 18 września 2017 Odpowiedz

    Czasami tak jest. Zauroczy cię jedno zdjęcie w necie, jedziesz, aby zobaczyć i na żywo jest jeszcze piękniej. A potem czekasz na moment, kiedy będziesz mogła wrócić…

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      To prawda, Hegemonie :)
      To prawda!
      Zresztą czytałam o tym na Twoim blogu. Ciebie też przyciąga magia miejsc ;)

  3. ~jotka · 18 września 2017 Odpowiedz

    Tak, wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma, dlatego zwiedzamy, jeździmy, wspinamy się…ale zawsze wracamy do naszego ulubionego fotela ;-)
    Cudnie tam, kolory i pogoda jak na zamówienie, a jak temperatury, bo w raju upałów nie chciałabym…

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      A temperatury były całkiem przyjemne – 24-26 stopni.
      Ale jak przygrzało…. ;)
      W każdym razie miejsca, których „normalnie” się nie opala, spiekły nam się na raczka. Niestety… Właściwie na różową świnkę ;)

      Dobrze jest mieć do czego wracać i chcieć wracać.
      Nie każdy dom ma tę siłę przyciągania.

  4. ~iwona · 18 września 2017 Odpowiedz

    Pozwolę sobie powtórzyć za tobą: nie do uwierzenia, że są na ziemi tak piękne miejsca. Fajnie, że je mogłaś zobaczyć. I ja mogłam, choć tylko na zdjęciach. Będę je przywoływać, gdy będe czuła, że muszę się wyciszyć. dziękuję:)

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      Na wyspie istniały miejsca odosobnione, w których faktycznie można było się wyciszyć, ale także takie, gdzie rwetes, jak nie wiem. W każdym razie jest tam sporo turystów. Polaków w miejscu, w którym byliśmy, spotkaliśmy zaledwie kilkoro….

  5. szarabajka · 18 września 2017 Odpowiedz

    Trudno być nieszczęśliwym w takim miejscu :)

  6. ~Frau Be · 18 września 2017 Odpowiedz

    Ja też znalazłam swoje miejsce na ziemi – miejsce, w którym mogłabym zamieszkać do końca życia, końca świata, a nawet jeszcze dłużej. Na zawsze. Ale to musi pozostać tylko w sferze marzeń…

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      A mogłabyś zdradzić, jakie to miejsce, czy to tajemnica? :)

      • ~Frau Be · 19 września 2017 Odpowiedz

        Ach, oczywiście, że nie tajemnica. Jakoś mi się wydaje oczywiste, o czym piszę :) Mój raj odkryłam na niewielkiej (też) wyspie – Maderze. Wieczna wiosna, rajska roślinność, mało ludzi i Atlantyk. Po powrocie do domu przez tydzień płakałam, a teraz tęsknię do bólu.

        • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

          Coś jest z tą tęsknotą, bo jak zobaczylam na zdjeciu minę mego męża…
          Nigdy wcześniej tak nie reagował.

          • ~Frau Be · 20 września 2017

            Wierzę w czterystu procentach. Wiem, że można zakochać się w miejscu do bólu i rozumiem, że można bardzo mocno tęsknić.

  7. ~paczucha · 18 września 2017 Odpowiedz

    Ja też się zakochałam, zaocznie :)))))))))

  8. ~Znajoma · 18 września 2017 Odpowiedz

    Wow !!!! :D

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      Mnie zatykało, gdy spoglądałam na prognozę pogody przed wyjazdem.
      Miało być burzowo i deszczowo. Tymczasem po przejściowych burzach, nastały upały. Nie przygotowałam się na taką pogodę i musiałam biegać po mieście za kremem z filtrami ;) Ci, którzy widzieli moje zdjęcia na FB, na pewno zauważyli kurze łapki ;)
      Nie wspominając, że nie zabrałam ze sobą ani okularów przeciwsłonecznych, ani nakrycia głowy. Tak to jest, gdy praktycznie prosto po przyjściu z pracy, człek zabiera się za pakowanie, a kilka godzin później już wyjeżdża ;)

  9. ~Krystyna · 18 września 2017 Odpowiedz

    Pięknie tam jest, ale jak się ma taki klimat to wszystko można ;-)

  10. ~Stokrotka · 19 września 2017 Odpowiedz

    Przepiękne to Twoje zakochanie.
    Gratuluję!
    :-)

  11. ~A. · 19 września 2017 Odpowiedz

    Cudownie spędziłaś wakacje:) Zapewne wspomnienia pozostaną w Twej głowie na bardzo długi czas i będą poprawiać nastrój podczas jesiennych słot:)

  12. ~Iwona A · 19 września 2017 Odpowiedz

    Zawsze mam takie odczucia jak wracam z wakacji. Jest tyle pieknych miejsc, ale niektore rzeczywiscie zapadaja w pamiec najdluzej.

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      Właśnie. Jest tyle pięknych miejsc!
      Mąż zaproponował, żebyśmy tam pojechali jeszcze raz.
      - Wiesz….jest tyle pięknych miejsc o których nic nie wiemy…-rzekłam.
      Życie jest zbyt krótkie, żeby spędzać je w jednym i tym samym miejscu. Nie zarzekam się, ale…

  13. ~Anna · 19 września 2017 Odpowiedz

    Piękne miejsce, piękne zdjęcia. Tylko dla mnie na razie za ciepło:), Chorwację i resztę południa Europy znosze od października/listopada do marca:). Aż czasem zazdroszczę takich letnich wyjazdów…

    • ~ariadna · 19 września 2017 Odpowiedz

      W Chorwacji byłam po raz pierwszy. Może z tego wziął się mój zachwyt ;)
      W ogóle nie zdawałam sobie sprawy z faktu, że ten kraj jest niesamowicie zróżnicowany pogodowo. W tym samym czasie, w tym samym kraju, jedni marzli i chodzili pod parasolami, a inni smażyli na plaży tyłki ;)
      Fenomenem podczas naszego powrotu do domu było tak wielkie zróżnicowanie temperatur, że przed tunelami, które mieliśmy do przejechania, temperatura po przepłynięciu promem do Drvenika czyli już na lądzie, wynosiła 29 stopni, żeby za kilka godzin, po przejechaniu ostatniego tunelu, spaść do 13. Coś niesamowitego!
      Tunele/góry blokują napływ chłodnych mas powietrza.

      To nie był letni wyjazd.
      Wróciłam zaledwie kilka dni temu czyli po typowym sezonie ;)

  14. ~Ultra · 20 września 2017 Odpowiedz

    Ciepły klimat, błękit nad głową, lazur wody, to i człowiek pięknieje i pogodnieje. Ponadto ludzie nastawieni przyjaźnie, czegóż więcej potrzeba. A wspomnienia zostają.
    Serdecznie pozdrawiam

    • ~ariadna · 23 września 2017 Odpowiedz

      Najważniejsze te wspomnienia – to one pomagają przetrwać takie deszczowe, jak ostatnio dni. I oczywiście plany, perspektywa następnego wyjazdu.
      Fajnie jest planować, żeby potem na miejscu przeżyć prawdziwe oczarowanie :)

  15. ~Agnieszka · 21 września 2017 Odpowiedz

    Każdy ma chyba takie miejsca… tylko czy gdyby przyjechać tam nie na wakacje, a na dłużej, też byłoby tak uroczo?

    • ~ariadna · 23 września 2017 Odpowiedz

      Na pewno byłoby bardziej uroczo niż w naszym kapryśnym klimacie ;)
      A na dłuższą metę…wszystko się opatrzy, nawet miłość przybierze inny wymiar, Agnieszko :)

  16. ~ariadna · 22 września 2017 Odpowiedz

    Frau Be…. myślisz, że zakochalas sie beznadziejnie czy ta miłość ma jednak jakąś szansę?

  17. ~gordyjka · 22 września 2017 Odpowiedz

    Na „stałym lądzie” też jest pięknie…;o) Przed nosem Morze, za plecami Góry…Raj w pigułce…;o)
    Mam nadzieję, że chorwacką wiśnióweczkę też przywiozłaś !! ;o)

  18. ~ariadna · 23 września 2017 Odpowiedz

    Właśnie nie przywiozłam :(
    W ogóle nie myślałam o tym, żeby przywieźć.
    Może następnym razem, bo skoro ta miłość ma się rozwinąć… ;)
    W każdym razie Frau Be natchnęła mnie Maderą, o której pisała.
    Zobaczymy, zobaczymy…. :)

    Gordyjko, a co by było Twoim wymarzonym rajem? :)

    • ~gordyjka · 23 września 2017 Odpowiedz

      Póki co, mój RAJ ma wygląd szwajcarski…;o) Dokładnie mówiąc, małe szwajcarskie miasteczko, gdzieś w samym środeczku Alp…Ot, taki przyziemny ten mój RAJ…;o)

  19. ~Vojtek · 24 września 2017 Odpowiedz

    Jestem nadal w Szczyrku.

    Przepiękne krajobrazy, okolice horyzonty. Wiele miejsc pięknych widziałem ale mieszkać na stałe mogę tylko w Warszawie. Poopieram jak najbardziej zwiedzanie, podpatrywanie, porównywanie i dzieleni się się tym z innymi. Serdeczne pozdrowienia ze Szczyrku wraz z nowym postem.
    Vojtek

    • ~ariadna · 24 września 2017 Odpowiedz

      Urodziłeś się w Warszawie, Vojtku?
      Zastanawiam się skąd wybór akurat tego miejsca. Mam wrażenie, że masz podróżniczą duszę i żadne miejsce na dłużej Cię nie zatrzyma ;)

      W Szczyrku?
      Leje tu i leje, i znów leje. Nie zalało Cię jeszcze? Z tego co wiem w Warszawie więcej słońca ;)

Zostaw odpowiedź