Ciągle pada…

Ciągle pada…

 

Wahania pogodowe powoli stają się normą – jak się rozpada, to potrafi tak rzęsiście, że woda stoi w polach, a w newralgicznych miejscach ogłasza się alarm przeciwpowodziowy.  Jak zacznie prażyć, to tak mocno, że wszyscy narzekają, iż w takich temperaturach nie da się funkcjonować.

 

Pamiętam lipiec tego roku. Burza, silna ulewa….

Rano wstałam i uwieczniłam na zdjęciach efekt działania natury.

 

m

n

 

Pomimo zawirowań pogodowych, lato było gorące.

Zeszłego roku susza spowodowała zanik grzybni. Grzybów na lekarstwo…

- Czy teraz będzie analogicznie i nie znajdziemy grzybów? – myślałam, jadąc skoro świt autobusem pełnym grzybiarzy w miejsce, o którym kiedyś napisałam post.

Siąpiło. Przygotowałam się na to – w plecaku znajdował się przeciwdeszczowy płaszcz.

 

Grzyby….ależ tak, były!

Na szczęście dla nas, grzybiarzy.

Las przywitał nas z otwartymi ramionami (czy nie powinnam napisać „konarami”? ;) )

 

o

p

r

 

A grzyby…

Zobaczcie sami :)

 

w

x

 

Piękne są, prawda?

Nawet te trujące. Pokusiłam się o sfotografowanie jednego z nich. Deszcz rozgościł się kroplami w jego kapeluszu.

 

u

 

A czy tu ktoś porwał grzybiarkę?

Nie…

Żeby móc robić zdjęcia, trzeba było dostać się do plecaka i wyciągnąć telefon.

 

t

 

Grzybów było w bród. Najwięcej maleńkich, które dopiero co rosną, ciesząc oczy grzybiarzy.

Pojadę znów za kilka dni i na pewno je znajdę – dorosłe, okazałe, nadgryzione przez żarłoczne ślimaki. A póki co, cieszę się tym, co mam :)

 

s

 

Tu grzybek, tam grzybek. Nazbierało się tego trochę. Szkoda, że wszystko skąpane w deszczu, w którym i ja skąpać się musiałam ;)

 

W domu trzeba to wszystko przetworzyć.

Bagatela. Zajęło mi to „jedyne” cztery godziny.

 

y

 

Następnym razem grzyby suszyć będę w profesjonalnej suszarce.

Szkoda, że wcześniej nie pomyślałam, że można by ją w końcu kupić…

 

ą

 

A tymczasem pada i pada.

Nawet w moim ogrodzie zaczynają rosnąć grzyby…

 

z

ź

 

 

Uwielbiam chodzić po lesie, a że czasem grzyby się chowają?

Cóż… prawa natury :)

Ciekawa jestem, czy podzielacie moją pasję zbierania grzybów.

 

*                           *                          *

 

 I jeszcze nut miłosnych kilka na te jesienne dni.

Bo ja marzycielką jestem.

I nic we mnie tego nie zabije.

Nawet dżdżysta pora ;)

 

 

 

50 komentarzy

  1. ~Iwona · 24 września 2017 Odpowiedz

    Kocham las i spacery po lesie, ale nie potrafię zbierać grzybów – jakoś uciekają spod mojego wzroku. Poza tym – nie znam się na grzybach. Uwielbiam je jeść, ale sama nie zbieram. Gratuluję twojego zbioru:)

  2. ariadna2 · 24 września 2017 Odpowiedz

    Iwonko, faktem jest, że polegam na podgrzybkach i prawdziwkach, które najczęściej zbieram. Grzybiarze mają szerszy pakiet zbiorów, ale ja ograniczam się do tych dwóch gatunków :)
    Profilaktycznie ;)

  3. ~oko · 24 września 2017 Odpowiedz

    ważne, żeby zbierać znane, reszta, to przypadki kliniczne.
    a do spacerowania po lesie, to żadnego alibi nie trzeba, nawet grzybów.
    udanych wycieczek.

  4. ~ariadna · 24 września 2017 Odpowiedz

    Jasne, zbieram znane.
    A las uwielbiam!
    Zapach, ciszę zieleń, która koi oczy.
    Tu można naprawdę odpocząć :)

  5. ~Helen · 24 września 2017 Odpowiedz

    Ja też jakaś ślepa jestem w temacie grzybów. Potknę się, a nie zobaczę.
    No dobra, niech każdy robi co potrafi.
    Mnie pozostają bazarki. Korzyść jest taka, że kupuję tylko trochę, więc przerobienie tego nie zajmuje więcej niż 40 minut. A za dzień-dwa następne.
    I tak udało mi się zebrać przyjemną kolekcję słoiczków, bo w tym roku po raz pierwszy spróbowałam wekowania, zamiast mrozić. Mrożone jednak tracą niemal cały smak :((

    • ariadna2 · 25 września 2017 Odpowiedz

      Czy ja wiem…. Mrożone też mi się wydawały ok. Faktem jest, że w naszym domu dzieci grzybów nie jedzą, chyba że pieczarki ;)
      Leśne jem tylko ja i mąż. Z kolei on ogólnie nie lubi octu pod każdą postacią.
      Siłą rzeczy wybór jest jeden, właściwie dwa – albo suszyć, albo mrozić ;)

  6. ~Frau Be · 24 września 2017 Odpowiedz

    U nas jest klęska grzybowego urodzaju.

  7. ~ariadna · 24 września 2017 Odpowiedz

    Za sucho?

  8. ~jotka · 24 września 2017 Odpowiedz

    Chodzić i zbierać lubię, nie lubię przetwarzać właśnie, bo to też czynność kuchenna ;-) Znalezione mężowi oddaję, by ręce mieć wolne dla aparatu, szkoda że najpiękniejsze są muchomory…

    • ~ariadna · 24 września 2017 Odpowiedz

      Szkoda, że nie można ich bezkolizyjnie spożyć – tak kropka po kropce ;)
      Fajnie masz z tym mężem. Mojego raz, że ciągle nie ma; nawet gdyby był, pewnie nie miałby cierpliwości, żeby to wszystko skroić – ostatnio tylko suszę grzyby :)

  9. ~Teresa · 24 września 2017 Odpowiedz

    Fajnie, że taki udany zbiór.
    Pozdrawiam. :) .

  10. ~Krystyna · 24 września 2017 Odpowiedz

    Piękne grzybki, pozazdrościć, ja się nie znam na grzybach niestety…

  11. ~hegemon · 24 września 2017 Odpowiedz

    Lubię grzyby zbierać, lubię grzyby jeść, ale gdy jadę na moją wieś, to zazwyczaj trafiam na pełnię – wtedy grzybów niestety nie ma :(
    Ale wiem, że w tym roku jest grzybowy sezon – widzę na rynku w moim mieście. Tylu straganów z grzybami nigdy tam nie widziałem…

  12. ~ariadna · 24 września 2017 Odpowiedz

    Nie żartuj Hegemonie, że tyle grzybów….
    Pierwsza wycieczka na grzyby skończyła się dla wielu fiaskiem. Druga, nasza, już lepiej. Ciekawe jak to będzie za kilka dni :)

    U Ciebie mnóstwo, a są regiony, gdzie nie ma ich w ogóle ( na pewno czytałeś wypowiedź Frau Be).

  13. ~Jolanta · 24 września 2017 Odpowiedz

    Zbieranie grzybów to radość,
    chodzenie po lesie to radość,
    Smakować grzyby to też radość.
    Czyli … na grzyby!
    Pozdrawiam :)

  14. ~tatul · 25 września 2017 Odpowiedz

    Też byłem na grzybach z żoną . W 3 godziny zebraliśmy 4 wiadra maślaków. Opisałem to na blogu. Trzy godziny zbierania i trzy dni obierania i przetwarzania. Jesteśmy już dostatecznie wyposażeni na zimę i zadowoleni.
    Pozrawiam serdecznie

  15. ~Ultra · 25 września 2017 Odpowiedz

    Niech kropi, byle było ciepło i nie lało. Wszędzie przy drodze widzę ludzi z koszami grzybów. Nie pamiętam takiego urodzaju prawdziwków. Jesień, czas zamyślenia, zadumania nad losem i przemijanie.
    Serdeczne pozdrowienia

    • ~ariadna · 25 września 2017 Odpowiedz

      Byleby z tego przemyśliwania jakiejś zadry na duszy nie było ;)
      A grzyby nie wszędzie urosły. Tam, gdzie jeździmy, dopiero rosną :)

      Serdeczności ślę :)

  16. ~Anna · 25 września 2017 Odpowiedz

    Mnie zbieranie nudzi, obieranie też, moge ewentualnie jeść. Na szczęście całą resztą zajmuje się mąż:)

  17. ~ariadna · 25 września 2017 Odpowiedz

    Tu mąż, tam mąż. Fajny ten mąż, że się godzi na to, żeby w wielu rzeczach Cię wyręczać. Takie chłopa ze świecą…. ;)

    • ~Anna · 26 września 2017 Odpowiedz

      Dlaczego wyręczać? Każdy robi to, co lubi, przecież to nie obowiązek. A inne rzeczy dotyczą tak jego, jak mnie, co tu jest do godzenia się? A że fajny jest, to jasne:):):)

  18. ~Maria · 25 września 2017 Odpowiedz

    Piękny zbiór:) Dawno już nie byłam na grzybach, bo tu nie można tak beztrosko zbierać jak w Polsce, ale spacery po lesie uwielbiam. Te grzybki w Twoim ogrodzie wyglądają jak z innego świata;)

    • ariadna2 · 27 września 2017 Odpowiedz

      Wiem, że tam, gdzie mieszkasz, grzybów nie wolno zbierać.
      Mam nadzieję, że w Polsce nie zakażą, bo coraz więcej tych nakazów, zakazów…. ;)

      Te grzyby-chudziny z mego ogrodu szybko zaschły – prawie takie grzyby jednej nocy. Jak kwiat paproci ;)

      Białego zdeptał pies. No i po grzybach w ogrodzie.

      Za to leśne nie dają się wysuszyć. Suszę i suszę i końca nie widać ;)

  19. ~paczucha · 26 września 2017 Odpowiedz

    A u nas pogoda się poprawiła. Wreszcie nie pada !!!

    • ariadna2 · 27 września 2017 Odpowiedz

      U nas też wreszcie nie pada, ale dopadła nas inna klęska – szambo się przepełniło i pranie zostało wstrzymane na kilka dni :(
      Dla nas klęska – non stop muszę prać.
      A tu pat! Chwilowy ;) Właściwie kilkudniowy.
      Wszystko przez te deszcze – woda się podniosła i tu, i tam (czyli w moim szambie).

  20. ~A. · 27 września 2017 Odpowiedz

    Rzeczywiście w tym roku grzyby obrodziły:) Zapewne sprzyja im wilgotne powietrze.

  21. ~gordyjka · 27 września 2017 Odpowiedz

    Ja grzyby zbieram „za karę”…;o)

  22. ~Dorota dermiblog · 27 września 2017 Odpowiedz

    Mnóstwo grzybów znalazłaś :) super, w tym roku rzeczywiście lasy obrodziły :)

  23. ~Natalia · 27 września 2017 Odpowiedz

    Uwielbiam chodzić po lesie, zbierać grzyby i przetwarzać je. W tym roku mam chyba ze 100 słoików, a jeszcze zbieramy. Te zebrane wczoraj suszę, ale i tak nie wiem, kto to wszystko zje :)
    Serdeczności Ariadno:)

  24. ariadna2 · 27 września 2017 Odpowiedz

    Ja już tylko suszę, choć brak miejsca do suszenia zmusił mnie do zamrożenia niewielkiej części ;)

    Całusy ślę niepokonanej grzybiarce :)
    Prawda, że to bardzo przyjemne zajęcie? ;)

  25. ~Natalia · 27 września 2017 Odpowiedz

    Tak Ariadno , zajęcie jest bardzo zajmujące i przyjemne. Może niepokonana nie jestem, bo znam tylko kilka podstawowych grzybów, ale zbieranie ich sprawia mi wielką radość.. nie wiadomo czemu. W zamrażarce mam sporo kurek :)) Piękne zdjęcia robisz, a suszarkę masz lepszą od mojej, bo ja nie widzę tego, co dzieje się w środku. Gdy szukałam , nie pojawiła mi się ani jedna przeźroczysta :*

  26. ~ariadna · 27 września 2017 Odpowiedz

    No zobacz, a ja nie trafiłam na nieprzeźroczystą ;)
    Myślałam, że suszarki są raczej takie, że wszystko widać.
    To jednak ułatwia suszenie, choć i tak trzeba te pokrywy co jakiś czas podnieść i pomacać grzybka :)

    Miłego wieczoru, Natalko :)

  27. ~Gaja · 29 września 2017 Odpowiedz

    To prawda, wyjątkowo dużo grzybów było we wrześniu ale ja nie zbierałam bo przestały mi smakować. Bywało że marynowane jadłam słoiczkami teraz nawet nie spojrzę.

  28. ~weronika · 29 września 2017 Odpowiedz

    uwielbiam zbierać grzyby! kocham ciszę lasu i spokój tych wypraw :) w tym roku już jedno grzybobranie za mną, bardzo udane!

  29. ~Iwona Zmyslona · 30 września 2017 Odpowiedz

    Moja matka uwielbiała zbierać grzyby i póki ojciec pracował, to zawsze wyjeżdżała na grzybobrania. Wiedziała co zbierać, by rodziny nie potruć. Suszarkę do grzybów także miała, choć nie była ona tak ładna jak Twoja. Nikt z rodziny jej zamiłowania do zbieractwa nie przejął, dlatego od wielu lat grzyby kupujemy w sklepie. Twoje plony są imponujące, dobrze że nie jesteś panią „z cukru”, bo wtedy deszcz byłby sporą przeszkodą. Pozdrawiam serdecznie.

  30. ~ariadna · 1 października 2017 Odpowiedz

    W ogóle nie jestem panią ;)
    A ja chyba tak po mamie – ona jest maniaczką zbierania grzybów :)

  31. ~cz · 2 października 2017 Odpowiedz

    u nas lato było zimne i deszczowe, jak żadnego roku grzybów mało, obrodziło kurkami i rydzami, a czekaliśmy na prawdziwki:))

  32. ~Ewa · 2 października 2017 Odpowiedz

    U mnie cała działka w grzybach. Trawa się pochowała. Nie wiem, co będzie w przyszłym roku.Z trawą, rzecz jasna. Bo grzyby takie raczej niejadalne. No, jest wyjątek. Wysyp maślaków. Już trzeci w tym roku.

  33. ~ariadna · 3 października 2017 Odpowiedz

    Wysyp maślaków w tej trawie, Ewo? ;)

Zostaw odpowiedź