Czy pani na pewno musi to kupić?

Czy pani na pewno musi to kupić?

 

Niby ją lubię.

Zawsze pogadamy o tym i o owym.

Ale….

 

- Takie drogie ciasto pani kupuje? – pyta ona natarczywie. – Upiekłaby pani, taniej by wyszło.

- A wie pani….jakoś nie mam czasu. Zresztą u nas każdy zje kawałek i tyle. Cała brytfanna w życiu nie pójdzie… Nie w naszym domu! – tłumaczę się niczym uczniak przed wykładowcą.  

 

Tłumaczyłam się tak wiele razy.

Z różnych produktów, które kupiłam.

 

Dziś.

- Drogi obiad będzie – reaguje ona, nabijając cenę czterech woreczków z mrożonymi pierogami.

- Jutro na cały dzień idę. Ugotują sobie, a ja wezmę do pracy…

Znów się tłumaczę.

I szlag mnie zaczyna trafiać, bo moja cierpliwość się kończy.

 

 

Czy kasjerka ma prawo krytykować to, co nabywa klient?

Jak zareagowalibyście w takiej sytuacji?

 

 

file.kasjerka-sklep-kasa

Zdjęcie z internetu

 

 

45 komentarzy

  1. ~Ewa · 20 października 2017 Odpowiedz

    To nie kasjerka, tylko doradca finansowy. Tymczasowo zatrudniony przy kasie.

  2. ~ariadna · 20 października 2017 Odpowiedz

    Dba o moją kasę? ;)
    Jak byś zareagowała na taką uwagę?

  3. ~hegemon · 20 października 2017 Odpowiedz

    Zagaduje klienta, może nieudolnie, ale jest jakiś kontakt. Ja chyba wolę takie kasjerki, niż te, które nawet w oczy nie spojrzą, tylko w przestrzeń rzucą – 10,77 i to jest jedyny kontakt z człowiekiem siedzącym po drugiej stronie kasy. Z robotem bym się lepiej dogadał…

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Zdjęcie jest z internetu. Tak naprawdę to chodzi o lokalny sklepik, w którym wszyscy się znają :)
      Tu nie ma mowy o bezosobowości nawet, gdyby się chciało ;)
      Faktem jest, że można porozmawiać o wszystkim – dzieciach, wnukach, wyjazdach, pogodzie itp. O wszystkim, niekoniecznie karcąc klienta za to, co kupuje ;)

      Nie dziw się ludziom na kasie w marketach typu Biedronka, że siedząc na kasie i obsługując pięćsetnego klienta, zachowują się jak roboty.
      Sam byś się tak zaczął zachowywać w analogicznej sytuacji, uwierz ;)

  4. ~jotka · 20 października 2017 Odpowiedz

    Zdarzają sie kasjerki gadatliwe, mrukowate, wesołe, także kasjerzy, bo jest ich coraz więcej. Na pierwsza uwagę powiedziałabym: mąż wyjechał i nie ma kto upiec.
    Na drugą zaczepkę odpowiedziałabym: a kto bogatemu zabroni?
    Może jakaś sknera się trafiła lub życie nauczyło ja oszczędności…

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Pewnego dnia faktycznie pomyślałam: „kto bogatemu zabroni” hihihihi.
      Najczęściej jednak myślę, że to nie jej sprawa co kto kupuje i dlaczego. Uwagi tego typu wykraczają raczej poza ramy dobrych rad ;)
      Też jestem z rodziny, gdzie liczył się każdy grosz. Potem małżeństwo, budowa domu i ciągłe długi. Wiem co to znaczy nie mieć pieniędzy. Dlatego doceniam fakt, jeśli zdarza mi się mieć ich więcej. I nie przepuszczam na byle pierdoły, tylko raczej dokonuję przemyślanych zakupów.
      Ale ta pani nie może o tym wszystkim wiedzieć….

  5. ~oko · 20 października 2017 Odpowiedz

    śmieszne to i aż się prosi o drobne złośliwostki.
    albo odłożyć połowę i powiedzieć – dobrze, wezmę tylko dwie paczki, albo wręcz przeciwnie – poprosić o drugie tyle.
    nie trafiłem na nic podobnego.

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Ok, na drugi raz wezmę dwie paczki pierogów dla czterech osób ;)
      A ciasta wcale :)
      A tak serio….ostatnio za mną coś chodzi w kontekście ochoty na słodkości, więc co weekend piekę ciasto. Żeby nie było….maleńką blachę ;)
      Moje ciągoty związane są zapewne z tą paskudną pogodą. Byle do wiosny! :)

      • ~oko · 24 października 2017 Odpowiedz

        ciasto nie wymaga żadnego alibi – tego pogodowego również. mi smakuje nie tylko w weekendy. mógłbym co dzień realizować „ciągoty”.

        • ~ariadna · 26 października 2017 Odpowiedz

          Ciągoty dla kobiet mogą się skończyć nadprogramowym tu i tam ;) Wam mężczyznom to dobrze – same mięśnie. Możecie opychać się słodyczami ;)

  6. ~Michał Michał · 20 października 2017 Odpowiedz

    a jeśli taka sytuacja miała miejsce to chyba wychodzi lekka zawiść….w sklepie klient klientowi zagląda do koszyka czasem i ocenia :)

  7. Stokrotka · 21 października 2017 Odpowiedz

    Oczywiście, że nie ma prawa.
    Mnie się kiedyś zdarzyło, że mówiła, że takie byle co kupuję.
    Ale nie zareagowałam.

  8. ~Frau Be · 21 października 2017 Odpowiedz

    Ja już dawno straciłam do ludzi, więc ucięłabym rozmowę krótko i dosadnie. Tak jak nauczyłam się osadzać w cuglach tych wszystkich słodko pierdzących pracowników biur obsługi itp., którzy zaczynają rozmowę od walenia mi przez „pani …. (tu pada imię, często nawet zdrobnione)”. Mówię „Proszę o niespoufalanie się, bo sobie tego nie życzę” i koniec.

  9. ~Królowa Karo · 21 października 2017 Odpowiedz

    Bardzo to niegrzeczne i chyba bym zwróciła jej uwagę. Nie jej sprawa, kto na co wydaje pieniądze. Ma tam sprzedawać, a nie uczyć zarządzania finansami.

  10. ~krystynabozenna · 21 października 2017 Odpowiedz

    Woele takie co zagadują niż nic nie mówią…
    A może ma rację ? :-))))

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Rację, że powinnam sobie upiec, zamiast kupować? hihihih
      Widocznie nie miałam wtedy kiedy upiec, albo TAKIEGO ciasta potrzebowałam tylko kawałeczek ;)

  11. ~Iwona Zmyslona · 21 października 2017 Odpowiedz

    Kasjerka też człowiek i jeżeli 1/3 życia upływa jej na oglądaniu cudzych zakupów, to czemu brać jej za złe drobne komentarze? Ja zawsze lubiłam pogadać z osobą, którą napotykałam na swojej drodze, nieważne czy była to sąsiadka, listonosz, ekspedientka itd. Nie każdy człowiek pytając o coś lub doradzając, ma złe intencje, a ludzie przeważnie tak to interpretują. Ukłony.

  12. ~Michał Michał · 21 października 2017 Odpowiedz

    ..hmm..a jeśli taka sytuacja zdarza się w małym mieście gdzie się wszyscy znają…to Twoja asertywność lub próba „doprowadzenia ciekawości kasjerki do pionu — czyli żeby nie była wścibska” oczywiście nie skończy się dobrze dla Ciebie. Wyjdziesz na osobę „bez kultury” obrobią Ci tyłek zaraz i tak dalej. Bo Pani na kasie uważa się za osobę o klasę wyżej…bo to do niej wszyscy przychodzą. Ona myśli że jest takim czubkiem wiedzy, bo każdemu zagląda w koszyk. To jest jedyne co ma i potrafi.

  13. ~Znajoma · 22 października 2017 Odpowiedz

    Być może ta pani nie ma łatwego życia i musi liczyć się z każdym groszem, ale powinna powstrzymać sie od uwag tego typu. Ja osobiście nie lubię jak ktoś mi „zagląda” do portfela.

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Ja też miałam niełatwe życie. Zresztą wiesz…
      Nie śmiałabym jednak napominać ludzi w kwestiach tego, jak żyją.
      Wyjątkiem są tutaj dzieci – człowiek ględzi i ględzi, bo wydaje mu się, że chce dla tych dzieci jak najlepiej. Czasem okazuje się, że wcale nie i one same dokonują trafniejszych wyborów ;)

  14. ~Iwona · 22 października 2017 Odpowiedz

    Jeśli to by się zdarzało za często to albo poszłabym do innej kasy albo zmieniłabym sklep, albo – powiedziałabym kasjerce, że dziękuję jej za troskliwość ale to moja sprawa, co jem i co kupuję.
    Wiem, to nie jest łatwe, ale czasem konieczne, bo niektórzy ludzie mają tendencję do rządzenia wszystkimi i wszystkim.

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Lubię ten sklep i pewnie dalej będę tam chodzić ;)
      I dalej wysłuchiwać na temat moich zakupów, bo choć pani nie ma z tym problemu, ja mam i zapewne nie zwrócę jej uwagi….

  15. ~mlodakk · 22 października 2017 Odpowiedz

    Hmmm no nie wiem chyba bym jej coś odszczekała no bo co ją obchodzi co ktoś kupuje i w jakiej ilości to wyłącznie jego sprawa

  16. ~Jaga · 22 października 2017 Odpowiedz

    ja pierdziuuuu…. zapytała bym paniusi czy płaci za mnie, że mi tak wylicza. Może doradzić, że tamto ciasto lepsze, że smaczniejsze, że taniej wychodzi ale mądrzyć się?? A pierogi też lubię … jeść – kleisz 3 godziny a zeżrą w 15 minut…. i to pod warunkiem że baaaaaaaaaaaardzo gorące

    • ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

      Osobiście nie mam problemu ani ze staniem przy garach, ani z klejeniem pierogów. Ja po prostu mam coraz mniej czasu, więc to, że kupuję takie rzeczy wynika tylko i wyłącznie z tej przyczyny ;)
      Zapewne widzicie, że mniej mnie w necie – normalnie czas mnie goni!

  17. ~Natalia · 23 października 2017 Odpowiedz

    Rozśmieszyłaś mnie Ariadno :)) Kasjerka powinna być zadowolona z większych zakupów, bo sklep na tym zyskuje, tymczasem próbuje zniechęcić ludzi do droższych zakupów. Za pierwszym razem uśmiechnęłabym się i powiedziałabym, że stać mnie, to kupuję i oszczędzam czas, ale za którymś z kolei powiedziałabym wprost, żeby nie wchodziła mi do garów, bo nie lubię :))
    Miłego dnia :)

  18. ~ariadna · 23 października 2017 Odpowiedz

    Powinna być zadowolona, a nie edukować klientów, jak mają wydawać SWOJE pieniądze ;)
    Co zrobić…..

    Wzajemnie – miłego :)
    Słoneczny to on raczej nie będzie ;)

  19. ~Agnieszka · 24 października 2017 Odpowiedz

    Pierwsza myśl – już po pierwszym komentarzu, zapytałabym o jakiś sprawdzony przepis na ciasto. Kasjerka z pewnością będzie się chciała podzielić czymś sprawdzonym…taki typ. I rozmowa pójdzie na inne tory;)
    Ale przyznam szczerze że gdybym była przy tej kasie, nie wiedziałabym co powiedzieć;)

  20. ~ariadna · 24 października 2017 Odpowiedz

    …i ja też nigdy nie wiem ;)

  21. ~gordyjka · 25 października 2017 Odpowiedz

    Mam taką „uroczą” Panią na poczcie, interesuje się od kogo przesyłka, do kogo przesyłka, co jest w przesyłce, a nawet doradza, które przesyłki odbierać, a których nie odbierać…Do tego, dzieli się tą wiedzą publicznie (komentuje do Klientów)…
    Ostatnio nie wytrzymałam i zapytałam, czy jest świadoma, że to podpada pod paragraf KK i grozi Jej odsiadką…
    Mina bezcenna !!
    I podobno się nawet „uspokoiła”…;o)

    P.S. Pani ze sklepu powiedz, że to dla Teściowej…;o)

  22. ~Cracker · 26 października 2017 Odpowiedz

    Cóż, ja najpewniej odpowiedziałabym, iż stać mnie. To chyba najlepiej zakończyłoby wszelkie rozmowy o wszystkich „drogich” produktach, które kupuję ;) I chyba nie zawsze trzeba być miłym. Ja przyznam się szczerze, że od jakiegoś czasu mam niebotyczną alergię na panią, która kasuje produkty w Żabce. Kasuje i jeb!, odkłada, kasuje i znowu jeb!, i tak z wszystkimi produktami. Z pierwszym razem wybaczyłam, bo mimo ogromnej niechęci do takiej obsługi, włączyło mi się empatyczne myślenie… Wszak długa kolejka, pani się spieszy, pewnie jest mocno zdenerwowana. Przy kolejnej sytuacji takiej obsługi – już bez czynnika stresogennego w postaci 5-kilometrowej kolejki – wybaczyłam, bo miałam dobry dzień… Ale czekam, kiedy w końcu zejdzie się kombinacja w postaci mojego złego dnia i pani złej obsługi… ;) Bardzo chętnie wówczas dojdę w rozmowie do tego, czemu owa kasjerka tak wyżywa się na produktach ;>

  23. ~Greenelka · 26 października 2017 Odpowiedz

    Ja myślę, że ona po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest nietaktowna. Po prostu są tacy ludzie. :)

  24. ~ariadna · 26 października 2017 Odpowiedz

    Tacy są ludzie…. Ehhhhhhhh…..

Zostaw odpowiedź