Nigdy bym nie pomyślała, że znów się spotkamy

Nigdy bym nie pomyślała, że znów się spotkamy

 

Wszyscy się zmieniamy.

W naszych rysach odciskają znak minione czasy.

 

Najpierw ja znalazłam się w tej szkole – byłam przecież starsza.

Trudno było nie zauważyć TEJ dziewczyny – z oliwkową skórą i przepięknym uśmiechem, w czasie którego można było podziwiać jej idealnie proste zęby. Zazdrościłam jej tego uśmiechu!

 

Gdybyśmy spotkały na swojej drodze wróżkę, która przepowiedziałaby nam przyszłość, pewnie obie byśmy nie uwierzyły. Marzyłam o uczeniu w szkole, a o czym ona wtedy marzyła?

Faktem jest, że dziwnym trafem, klasy „b” (w tym moja) zawsze były wybitne, w klasach „c” ( w tym jej) uczniowie nie przykładali się do nauki i wlekli w ogonie, jeśli chodzi o średnią.

 

Pewnego dnia grono pedagogiczne wymyśliło ciekawą odskocznię dla uczniów z okazji pierwszego dnia wiosny. Zapewne miało to zapobiec ucieczkom potencjalnych wagarowiczów. Wybrani uczniowie, w tym ja, mieliśmy zamienić się z nauczycielami miejscami i poprowadzić lekcję. Gdyby tylko zamiana odbywała się w samej klasie… Nie, zamieniono nas klasami i tak stałam się nauczycielką klasy „c”, jej klasy.

Nie ma sensu opowiadać jak przebiegała „moja” lekcja, bo nie jest to meritum sprawy.

W każdym razie tamtego dnia miałam okazję poznać „swoją uczennicę”, której uśmiech tak bardzo mi się podobał.

 

 

Przed kilku laty, gdy Młoda zamieszkała w naszym domu, oprócz własnego dobytku, przytaszczyła też rodzinne pamiątki, w tym zdjęcia.

- Znam twoją mamę – rzekłam spoglądając na jedno z nich.

Młoda popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.

Ze zdjęcia zerkała na mnie ta sama dziewczyna ze szkoły podstawowej.

Ta sama, choć wyglądająca zupełnie inaczej, bo przecież to, jak żyjemy, odciska ślad na naszej twarzy.

Nigdy bym nie pomyślała, że nasze drogi kiedykolwiek znów się przetną…

 

szkola

Zdjęcie z internetu

 

 

 

34 komentarzy

  1. ~Ultra · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Masz rację, nie wiadomo, jak potoczą się losy, bo też nie wiemy, co kto zrobi ze swoim życiem. Ja również podziwiałam zdolną dziewczynę, która nie musiała się uczyć, w lot pojmowała każdy temat. Ale wino za często stało na jej stole. Zmarła jako bezdomna, splątana alkoholiczka. Mój podziw szybko się skończył, bo najłatwiej wziąć kieliszek, niech inni się martwią i utrzymują. Całe życie ktoś na nią pracował, ona nie musiała. W końcu sama wybrała rów, bo uciekła z domu opieki.
    Zasyłam serdeczności

    • ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

      Smutno skończyło się życie Twojej znajomej.
      Szkoda tego daru, który otrzymała, a nie była w stanie lub nie chciała wykorzystać.
      Jak to los różnie nas obdziela…
      Uściski ślę :)

  2. ~Jolanta · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Życie jest nieprzewidywalne…
    Serdeczności :)

    • ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

      Nieraz nie przypuszczamy, że ktoś znów stanie na naszej drodze.
      Istnieją osoby z mojego dzieciństwa, które nieraz same przyznają się do znajomości ze mną. Nie wszystkie jestem w stanie rozpoznać, choć moja pamięć wzrokowa, jeśli chodzi o przeszłość, rzadko mnie zawodzi. A jednak czasem zawiedzie i wtedy ktoś wychodzi z inicjatywą – wspomina, naprowadza i wtedy kojarzę:
      - Oczywiście, że pamiętam! – cieszę się.
      Lubię takie momenty. Mam taką pracę, która umożliwia mi ogromny kontakt z ludźmi. Takie wspomnienia są bardzo miłe, jolu :)

  3. ~Korek · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Ty zawsze opisujesz wyjątkowe zdarzenia aż trudno uwierzyć że miały miejsce a jednak życie jest nieprzewidywalne

    • ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

      O przydarzały mi się jeszcze inne sytuacje i te są naprawdę niezwykłe. Jak choćby to, że trzydzieści lat temu psuje nam się samochód, gdy jedziemy na ślub, na którym mój mąż jest świadkiem. Holujemy auto do pewnych znajomych i zamawiamy taxi, które ma dowieźć nas na miejsce. To ponad 100 km.
      Po latach okazuje się, że pracuję z pewnym młodym facetem, który pamięta tamto holowanie i nasz samochód – był wtedy małym chłopcem, a po latach zaczynam z nim pracę nie wiedząc, kim jest (ze znajomymi nie mieliśmy kontaktu przez długie lata).
      A inna, zabawniejsza sytuacja, też miała miejsce w mojej pracy. Przychodzi nowy pracownik do pracy. Coraz bardziej się poznajemy. I wtedy okazuje się, że jej starsza siostra przed laty była dziewczyną mego męża.
      Co Ty na to? Hhihihihi ;)

  4. ~jotka · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Przypomniałaś mi niemiłe obrazki z dzieciństwa, wtedy ja byłam brzydkim kaczątkiem, z którego się wyśmiewano, dziś widuję te osoby i teraz ja czuję się łabędziem ;-)

    • ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

      Żartujesz? Wyśmiewano się z Ciebie, Asiu? A dlaczego?
      Dobrze, że przeszłość to już tylko wspomnienie :)

  5. ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    A swoją drogą cenimy dzieci za prawdomówność i szczerość, przynajmniej jeśli chodzi o czas ich ufności do dorosłych. Potem i tak staną się sprytni i wykorzystają okoliczności na swoją korzyść, bo przecież słaby ginie, prawda? Zwłaszcza w tych czasach.
    Powracając do myśli: cenimy dzieci za szczerość, ale czyż nie jest ona wielokrotnie brutalna i sprawiająca, że budzi się w nas poczucie niższości…?

    • ~jotka · 26 listopada 2017 Odpowiedz

      Sęk w tym , że to nie była szczerość, tylko zwykła zawiść i okrucieństwo, dlatego tak tępię podobne zachowania wśród uczniów.
      Może była z tego taka nauczka, że nie wszystkim można ufać i skóra twardnieje…

  6. ~Jaga · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Człowiek często myśli że jak by wiedział, że się wywróci to by sobie usiadł… Nie zbadane są losy i wyroki. I chyba zawsze dzieje się to po coś

  7. ~ariadna · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Też tak myślę – wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest po coś :)

  8. szarabajka · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Udało mi się poznać życie dorosłych, kiedyś moich kolegów i koleżanek z LO. Zdumiewające. Słabi uczniowie porobili majątki zakładając własne firmy, a ci zdolni klepią budżetową biedę.

  9. ~Agnieszka · 26 listopada 2017 Odpowiedz

    Jak to się życie dziwnie plecie… aż nie chce się czasem wierzyć…
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  10. ~ariadna · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Plecie się przedziwnie.
    Nikt by nie pomyślał…

  11. ~Magda · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Faktycznie, niezwykły zbieg okoliczności.

  12. ~Iwona Zmyślona · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Po drugim roku studiów pojechałam do rodzinnego miasta i spotkałam się ze swoim polonistą z liceum. Powiedział mi, że wielu kolegów, którzy w czasie wspólnej nauki mną pogardzali, teraz spojrzałoby na mnie inaczej, bo im nie udało się wytrwać na studiach,a mnie tak. Słowa dawnego „profesora” były dla mnie bodźcem, za każdym razem gdy nachodziła mnie ochota rezygnacji z dalszej nauki. Ja chętnie spotkałabym się teraz z kolegami z czasów licealnych, by zobaczyć jak potoczyły się ich losy. Chociaż spotkanie z ludźmi ze studiów, nie było dla mnie zbyt przyjemne ponieważ przypominało giełdę pt. „kto zrobił większą karierę”. W tym gronie byłam jedyną samotną matką, na dokładkę rencistką. Nie wszystkie spotkania po latach mogą się okazać przyjemne. Pozdrawiam.

    • ~ariadna · 29 listopada 2017 Odpowiedz

      Mam nadzieję, że nie czujesz się gorsza przez to, że jesteś samotną matką lub rencistką.
      Z tymi spotkaniami różnie bywa – zależy jak mocno człowiek był zżyty z daną grupą. Ludzie oczywiście się zmieniają, a niektórym woda sodowa uderza do głowy, jeśli tylko dorobią się majątku. To wszystko zależy od samego człowieka.

      Miłego dnia, Iwonko :)

  13. ~oko · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    na użytek własny wymyśliłem sobie sentencję, że ludzie w życiu spotykają się dwa razy, więc za pierwszym trzeba uważać, żeby przy drugim się nie wstydzić siebie.

  14. ~krystynabozenna · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Kiedy sprowadzilismy się do naszego nowego mieszkania, naprzeciwko zamiszkało małżeństwo z dzieckiem a ona byla w ciaży, ta ma ła która sie urodziła została po 18 latach moja synową :-))) Kto by pomyslał, w życiu róznie sie układa…

    • ~ariadna · 29 listopada 2017 Odpowiedz

      A jajajajaj, co za zbieg okoliczności!
      Ja wyszłam za mąż za chłopaka mieszkającego w tym samym bloku ( w dzieciństwie za to mieszkaliśmy w sąsiednich blokach ;) ).

  15. ~Gaja · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Niesamowita historia. Może to jakaś głębsza lekcja dla Ciebie?… Albo dla niej? Mówi się, że zbiegi okoliczności nie istnieją.

    • ~ariadna · 29 listopada 2017 Odpowiedz

      Wzdycham tylko, bo to kłopotliwa trochę znajomość.
      Mama Młodej jest kobiecym odpowiednikiem Piotrusia Pana.

  16. ~Mozaika Rzeczywistości · 27 listopada 2017 Odpowiedz

    Mi jeszcze nie zdarzyło się coś podobnego jeśli o czasy szkolne chodzi. Za to z dość zaskakujących rzeczy poznałem ponad cztery lata temu przez Internet pewną osóbkę, którą właściwie od razu polubiłem. A dziś można powiedzieć, że jest już dla mnie kimś ważnym. :)

    Pozdrawiam!

    • ~ariadna · 29 listopada 2017 Odpowiedz

      Ja też mam trochę takich internetowych znajomych, chociaż nie wszyscy wytrzymują, zwłaszcza po mailowej korespondencji ;)
      Faktycznie potrafię pisać, co myślę – ktoś delikatniejszy nie wytrzyma tej konfrontacji. Spotkana w realu jestem łagodna jak baranek ;)
      Fajnie, że poznałeś kogoś, kto stał się dla Ciebie ważny :)

  17. ~Stokrotka · 28 listopada 2017 Odpowiedz

    Tak spokojnie i mądrze piszesz o wielu sprawach – wiesz?
    :-)

  18. ~Anna · 28 listopada 2017 Odpowiedz

    Ta relacja jest trudna od początku, jak widać . Ja, chociaz mieszkam w tym samym mieście od urodzenia, kręcę się w kompletnie innym świecie niż ten szkolny. I dobrze.

  19. ~ariadna · 29 listopada 2017 Odpowiedz

    Dobrze zachować dystans, Anno. Powiem szczerze, że zazdroszczę Ci tej umiejętności ;)

Zostaw odpowiedź